John Doe napisał(a):Zauważyłem że mieszkasz w okolicy, może dasz się namówić na zaprezentowanie swojej maszyny?
Pewnie. Wpadnij do Raciborza, to walniemy jakąś rundkę po okolicy i wymienimy doświadczenia
John Doe napisał(a):Zadam głupie pytanie, a jak to u Ciebie wygląda? rysujesz jakaś linie przed którą masz się zatrzymać i stopniowo zwiększasz prędkość jazdy? Bo najlepiej chyba byłoby to robić z kimś do pomocy kto dawałby sygnał do hamowania.... tak mi się przynajmniej wydaje
W sumie linia niepotrzebna. Tu mniej chodzi o element samo-zaskoczenia, tylko o wyrobienie sobie podświadomego, poprawnego odruchu dozowalności hamulca, żeby w sytuacji podbramkowej nie zblokować przodu i nie pojechać ślizgiem. Czyli hamujesz dość mocno, mocniej - na pograniczu przyczepności przedniej opony. Jest szansa, że w sytuacji bitewnej też ci się uda tej przyczepności nie przekroczyć