r   e   k   l   a   m   a

Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Dyskusje ogólne, na tematy związane z motocyklami i nie tylko .

Moderatorzy: Majki, maciekx, prezes

Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Rookie dodano: 15 sty 2017, 00:27

Siadając do klawiatury myślałem o przygotowaniu czegoś w stylu testu porównawczego PC40 i PC41, nie wiem jednak jak to się skończy. Mam nadzieję, że w miarę czytelnie, sensownie. Gdyby ktoś znalazł coś bez sensu, proszę o sygnał. Może coś skrócę albo przerobię. Porównanie jest oparte na moich własnych doświadczeniach, których większość dotyczy CBR600F, na którym przejeździłem minione 4 sezony, nie do końca wiedząc na czym sadzam dupsko. Mam wrażenie, że to motocykl traktowany przez motocyklistów „olewczo”. Jak takie trochę „skundlone” cbr. Gdzieś tu na forum też znalazłem opinie, że ten wypust 600F to jakieś nieporozumienie, choć Honda zachwalała, że to motocykl do wszystkiego: na co dzień i na tor. Chyba większość właścicieli poprzednich eFek jechała po tym motocyklu bez zmiłowania. W którymś momencie zacząłem żałować, że od razu nie kupiłem PC40, tylko mnie na głupie oszczędności wzięło. Nie pasowało mi tylko, że skoro to taki motocykl do niczego, to do cholery dlaczego za każdym razem wjeżdżam nim do garażu z wyszczerzonymi w uśmiechu zębami. Olśniło mnie dopiero, kiedy sprawiłem sobie w zeszłym roku RRkę (PC40 2013-). A przyczyną nie jest żadne, nawet najmniejsze rozczarowanie RR. Broń Panie Boże! To zaj…sty motocykl, ale ludzie szukający moto dla siebie, kierują się różnymi kryteriami i oczekiwaniami. Nie dla każdego decydująca jest ilość KM.
Ale po kolei: Zakup Fki w moim przypadku był wynikiem dobrych doświadczeń wyniesionych z 6-letniego ujeżdżania hornetem. Sprzedałem go i trzeba było zapełnić lukę w garażu. W pierwszym odruchu miał być nowy hornet bo było wiadomo czego się spodziewać i zależało mi też na tym, żeby kupić sprzęt, zdolny do przewiezienia czasem pasażerki na dystansach do ok. 100 km. Tor nie chodził mi nawet po głowie. Obejrzałem też cbr600f czyli… horneta z kierownicą clip-on i owiewką. Technicznie to skóra zdarta z horneta. Te same zawiasy, silnik, rama, zadupek… tylko dołożona owiewka i inna kierownica. Spodobał mi się. Negocjacje cenowe i sama rozmowa najlepiej kleiła się u Karlika w Poznaniu (czy podpoznańskim Przeźmierowie… nie pamiętam już dokładnie) i po kilku tygodniach, w Walentynki odebrałem pachnące i wycacane moto. Była zima, więc oczywiście czekając na wiosnę, zaglądałem do garażu, otwierałem sobie piwko, siadałem na moim kufrze z narzędziami, pieściłem wzrokiem łańcuch z fabrycznym smarem, idealnie błyszczący lakier, opony i hamulce bez śladów użytkowania… Polecam każdemu. Pierwsze w życiu nowe moto. Morda mi się cieszy na wspomnienie :D Doczekałem wiosny, ruszyłem na ulicę. Było kosmicznie :D Zawiasik bajecznie sprężysty, zero dobijania przy hamowaniu na fałdach asfaltu (w hornecie było to zmorą… być może dlatego, że nigdy nie serwisowałem w nim widelca), biegi idealnie zapinające się przy muśnięciu butem, pozycja za kierownicą zachęcająca do tego, żeby w zakrętach pozwolić sobie na więcej… Było super! Plecaczek też zadowolony  Sprzęt do naszych jednodniowych wypadów nad morze nadawał się wyśmienicie. Później zaczęło mnie korcić wypróbowanie Fki na torze.
Wydawało się, że jedyny możliwy kierunek to Poznań, jednak po przekopaniu Internetu, znalazłem po drugiej stronie granicy, niemiecki tor, którego właściciele organizują szkolenia na różnych poziomach. Klepnąłem pierwszy wolny termin, pojechałem i… wpadłem po uszy. Tamto szkolenie było niby dla początkujących motocyklistów i startowaliśmy od totalnych podstaw… przeciwskręt, wybór linii pokonywania zakrętu, prowadzenie wzroku, korekta linii w zakręcie, omijanie przeszkód, hamowanie w różnych sytuacjach. Taki elementarz motocyklisty. Ale te podstawy, ćwiczone na przyczepnym, równym asfalcie dały efekt w postaci spiłowanych podnóżków, pierwszy raz w życiu przytartych sliderów na kolanach i obłąkańczego uśmiechu na gębie. Wracałem tam do nich na następne kursy jeszcze ze 2 czy 3 razy, poprzeczka szła w górę. Fka w warunkach torowych sprawowała się dobrze. Zakochałem się w torze! Zero piasku, liści, drzew, bruku, torów tramwajowych, niedzielnych kierowców, psów czy innej zwierzyny. Tylko ja, asfalt i dudnienie wiatru. Ale to tylko w niektóre weekendy. Na co dzień, sprzęt służył do wszystkiego: po bułki, do pracy, na grilla na działce moich staruszków, na ognicho z przyjaciółmi, co roku wyjeżdżając latem na urlop w Dolomity, motocykl podróżował samochodem z nami, żebyśmy łatwiej wtopili się we włoskie klimaty, nie płacili za parkowanie poruszając się tam po okolicach i (chyba nawet zwłaszcza) żebym mógł sobie dzionek lub dwa spędzić non stop w siodle zdzierając opony na górskich serpentynach. Przećwiczyłem Ten sprzęt chyba na wszelkie możliwe sposoby wyłączając stunt i turystykę długodystansową. Kiedy w zeszłym roku postanowiłem sprzedać cbr600f i kupić cbr600rr, dobrze, że zacząłem od kupna RR a nie od sprzedania F. RRka mnie zauroczyła. Rocznik 2013 z niedużym przebiegiem, bez jednego draśnięcia, w malowaniu „repsol”, od faceta z sąsiedniej dzielnicy, za rozsądne pieniądze, z fakturą VAT, z przeglądem w serwisie hondy i ubezpieczeniem na rok w prezencie... nie mogłem jej nie kupić. Śliczna zabaweczka :D Ale… okazało się szybko, że jeśli chodzi o praktyczność, RR i F dzieli przepaść. Chciałbym tym samym uświadomić osobom przeżywającym rozkminy z cyklu „Na co się zdecydować? Co wybrać?” na czym polega różnica między jedną i drugą maszyną. Zdaję sobie doskonale sprawę, że jest jeszcze coś takiego jak moda, estetyka i tzw. obiegowe opinie, co nie do końca wiadomo czym jest, ale wielu się na nie powołuje. Żeby była jasność, F nie sprzedałem. W ruchu ulicznym jest bardziej wygodna i bezpieczna. Tym bardziej, że moja Fka ma ABS, który na brudnych drogach, torowiskach tramwajowych, mokrych i śliskich pasach malowanych na asfalcie wiele razy się już przydał. RR którą mam jest bez ABS. RR zrobiłem pod tor. Wszystkie fabryczne plastiki, reflektory,… wszystko co drogie i łatwo uszkadzalne na torze, wylądowało w kartonie. Tor to właściwy adres RRki.

Minusy Fki w mojej ocenie dotyczą tylko toru:
• C-ABS potrafi przyprawić o mocniejsze ściśnięcie pośladków, jak się człowiek spóźni z hamowaniem. Adrenalina skacze pod sufit, kiedy kończy się prosta a ABS wydłuża ci drogę hamowania i masz do wyboru walić w trawę i żwir albo sprawdzić czy przy tej prędkości też dasz radę wejść w łuk  Nie próbowałem eksperymentować z wyłączaniem ABSu. Na tor jeżdżę dla funu a nie, żeby bić rekordy wyczynowców 
• Na prostej przydałoby się kilka kucy więcej. W zakrętach „F” idzie jak dzik, ale na prostej niestety kilka kW więcej byłoby mile widziane 
• Brak amora skrętu. Można dokupić, ale to też parę PLN kosztuje. Ja latałem bez amora bo też się da ale jak już człowiek się zmęczy po kilku sesjach… Amor dodaje dużo spokoju maszynie przy szybkim przerzucaniu tyłka z jednej strony na drugą.
• Gdyby ktoś się rozhulał w torowej jeździe, nie ma rozsądnego sposobu, żeby zrobić jakiś upgrade Fki. Silnik niby ten sam co w RR, ale: inna instalacja wtryskowa i airbox, brak sportowego osprzętu na rynku, torowe owiewki nieosiągalne. Do wersji z ABSem nawet przewodów hamulcowych w oplocie nie udało mi się znaleźć.

Ma jednak kilka istotnych zalet:
• Jest tańsza niż RRka z porównywalnego rocznika.
• Wymusza na kierowcy bardziej sportową pozycję niż na takim np. nakedzie, ale nie tak mocno pochyloną jak na RR. W ruchu miejskim to bardzo duża różnica. Na RR mam ograniczoną możliwość spojrzenia podczas jazdy w „martwe pole” przy zmianie pasa. Poza tym na RR, przy moim wzroście 180 cm nie widzę ponad dachami normalnych samochodów osobowych ani przez szyby SUVów. Na Fce więcej widać latając po ulicach. Dużo łatwiej manewrować w miejskim ruchu.
• W mojej ocenie F jest mniej męcząca na dłuższym dystansie przeciętnymi polskimi drogami. Co jakiś czas robię sobie moją ulubioną traskę Szczecin – Szklarska Poręba – Szczecin (ok. 800 km). Zazwyczaj unikam trasy S3 i cisnę niemal dokładnie wzdłuż granicy krętymi drogami, na ogół zdrowym asfaltem. Po tym dystansie na RR – bolą nadgarstki i kark. Po przejechaniu jej na F – ogólne zmęczenie podobne, ale nic nie boli.
• Fka daje możliwość wożenia „plecaczka” w relatywnie wygodnych warunkach i w bezpieczny sposób. Kwestia istotna dla każdego faceta, który czasem chciałby się dokądś wybrać z kimś miłym za plecami. Fka ma dość miękkie siedzisko dla pasażerki, uchwyty w obrzeżach zadupka i wygodnie umieszczone podnóżki. W RRce podnóżki i tylne siedzisko są bardzo wysoko, moja żonka, niewysoka i drobna, wsiadała na RRkę z wysokiego krawężnika, a na Fkę bez żadnych tego typu akrobacji. RRka nie ma żadnego uchwytu dla pasażera, w związku z czym kierowca przy każdym hamowaniu musi utrzymać napierającą pasażerkę. To duży minus. Przy awaryjnym hamowaniu wydaje się mega-niebezpieczne. Na dodatek siedzenie ma dość śliskie i twarde obicie. Mi jako kierowcy, mój „zydel” odpowiada, ale żeby opinia była rzetelna, powtarzam na co narzeka moja pasażerka.
• F nie jest tak chętnie kradziona jak RR. Kiedyś zagadnąłem kolegę-motocyklistę z dochodzeniówki czy ma możliwość sprawdzenia statystyk. Wygląda na to, że się nią złodziejstwo nie interesuje.

Podsumowując, jeśli ktoś wie, że być może zajrzy czasem a tor, ale nie będzie startował w wyścigach, niech poważnie rozpatrzy CBR600F ‘11-. Może to nie ta magia, którą jest owiana RR i wizualnie też nieco jej do RR brakuje, ale wszechstronność tego sprzętu jest wyczuwalna na każdym kroku. Po mieście wygodniejszy niż RR, na torze trochę wolniejszy ale też świetny do ćwiczenia techniki. Frajdą było objeżdżanie na torze mocniejszych sprzętów. Poprzednie wersje 600F słyną z tego, że są sportowe i użytkowe jednocześnie. Tamtymi nie jeździłem. PC41 mam i pasuje mi takie określenie tego motocykla. Przypomniało mi się jeszcze, że często spotykałem się z opiniami, że wskaźniki są mało czytelne i w ogóle tragedia… Nie prawda. Widać co trzeba. Głównie krytyka dotyczyła obrotomierza, który nie jest wskazówkowy tylko w formie wydłużającej się linii wzdłuż górnej krawędzi wyświetlacza. Nie zdarzyło mi się na niego narzekać. Może dlatego, że po ulicy jadę „na ucho”, a na torze jak się ma nos tuż nad zbiornikiem, trzeba być niewidomym, żeby czegoś tam nie dowidzieć…
CBR600RR ’13- na torze – bajka :thumbup: Jest trochę bardziej precyzyjna w prowadzeniu niż F. Podczas gdy F zbliżając się do 12000 obr. traci wyraźnie ciąg, RR nadal daje ognia. RR ma hamulce wymagające trochę mniejszego nacisku na klamkę niż to jest w F. Uwaga na zawieszenie!! Kiedy ją kupiłem po pierwszych kilometrach wydała mi się „sportowo-twarda”. Kiedy oddałem zawias do obsługi (pierwszej od wyjechania z fabryki), okazało się, że po niecałych 3 latach i 8000 km, zapowietrzony był i przód i tył. Tył w ogóle nie tłumił. Przód miał tylko 1/3 normalnego skoku. O ten zawias trzeba dbać, żeby nadążył za możliwościami silnika. W mieście… da się, ale 600F jest bardziej poręczna i daje większe poczucie swobody. O kwestiach związanych z transportem „plecaczka”: jak kocha, albo jeśli nie wie, że można wygodniej, być może do pewnego momentu da radę ;) Ale szkoda jej zdrowia. Dla jeżdżących zawsze solo… wiadomo, nie ma tematu.
Awatar użytkownika
Rookie
 
Posty: 46
Rejestracja: 09 sty 2017, 15:50
Lokalizacja: Szczecin
Sprzęt: PC41 / PC40

Reklama

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Majki dodano: 16 sty 2017, 10:50

Bardzo ciekawe porównanie, jeśli chodzi o PC41 to tak jak wspomniałeś najwięcej kontrowersji budzi chyba sam wygląd. Nie szata zdobi moto ale jednak w tym przypadku nie przysparza o szybsze bicie serca.
Linia została bardzo mocno wygładzona. Bliżej jej do horneta czy CBFy w pełnych owiewkach niż poprzedniego wcielenia co prawda już poczciwej F4i.

Patrzę na te zdjęcia znów i chyba już wiem o co chodzi, stylistycznie jest zachwiana równowaga między wielkimi owiewami bocznymi i generalnie całym przodem, a smukłą i całkiem seksowną dupką.
Gdyby owiewki boczne były jakos wykrojone, delikatniejsze to lepiej by sie to moto prezentowało.
Wygląda troszkę tak jak moto w niedorobionej przeróbce czyli dość częsty widok wpychanie fajnego zadupka od 600RR (najczęściej PC37) albo R6 do starszych modeli np F2/F3/F4. Z przodu kloc, a z tyłu osa.

Nie ukrywam, że z ciekawości chętnie bym się bzyknął tym moto i pewnie komfort, pozycja, strona techniczna nadrabia niedoskonałości designu.
łutututututututtutu...
Awatar użytkownika
Majki
Moderator
 
Posty: 4194
Rejestracja: 03 maja 2009, 23:49
Lokalizacja: Łódź
Sprzęt: Samoróbka

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: rysiu_89 dodano: 16 sty 2017, 11:10

Mega szacun za tekst respekt :notworthy: :notworthy:

Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym co napisał autor! jeździłem sezon eFką i sezon RR-ką i mogę powiedzieć dokładnie to samo :piwo:

pozdro :P
rysiu_89
 
Posty: 200
Rejestracja: 20 mar 2016, 14:14
Sprzęt: inny

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Rookie dodano: 16 sty 2017, 11:44

Urodę każdy sobie indywidualnie oceni :) F też mi pasuje, ale może to też dlatego, że mam ją na co dzień a ten motocykl zyskuje w bezpośrednim kontakcie. Gdybym miał się czepiać to może tylko ten uchwyt tablicy rejestracyjnej... Ale też nie pokusiłem się nigdy o jego wymianę. Chyba mam zbyt pragmatyczne podejście do motocykli, żeby się bawić w takie rzeczy :) Speedu mu to nie doda, więc szkoda sosu :)
Awatar użytkownika
Rookie
 
Posty: 46
Rejestracja: 09 sty 2017, 15:50
Lokalizacja: Szczecin
Sprzęt: PC41 / PC40

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Kazad dodano: 18 sty 2017, 16:10

Świetne porównanie. Co do jazdy miejskiej muszę się w 100% zgodzić.
Ja w swojej RR mam juz 11000km nakulane i jeszcze nie pojawiły się problemy z twardością. Z resztą jak na razie nie ma żadnych problemów. Oby jak najdłużej.
Awatar użytkownika
Kazad
 
Posty: 92
Rejestracja: 19 wrz 2015, 21:45
Sprzęt: CBR 600RR

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Rookie dodano: 03 kwie 2017, 08:56

RRka odkurzona :) Pająki z wydechu wydmuchnięte :)
Pierwsze 100 km po torze w tym roku zaliczone. Motocykl w świetnej formie, czego nie można powiedzieć o kierowcy. Po ponad 6 miesiącach bez motocykla, od nowa uczyłem się nim jeździć. Spotkałem też na torze kolegę na F-ce. Nawet załapał się na fotce na drugim planie :)
Załączniki
spreewald mały.jpg
Awatar użytkownika
Rookie
 
Posty: 46
Rejestracja: 09 sty 2017, 15:50
Lokalizacja: Szczecin
Sprzęt: PC41 / PC40

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: szymek dodano: 29 kwie 2017, 09:31

Bardzo fajne porównanie, szczególnie dla mnie, żółtodzioba, który za jakiś czas, stanie przed podobnym wyborem.
Od siebie, dodam jeszcze taki obrazek:
Załączniki
cbr600f2011.jpg
szymek
 
Posty: 85
Rejestracja: 27 sty 2017, 18:28
Sprzęt: ...

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Rookie dodano: 10 maja 2017, 09:01

:) no właśnie. Obrazek idealnie ilustruje różnice w pozycji na tych "motorbajkach". Niestety, tak jak ze wszystkim, tutaj również nie ma idealnego rozwiązania. Do pozycji z horneta nie tęsknię. Jest najlepsza po mieście, z dłuższym dystansem już gorzej, bo ciężar tułowia w zasadzie cały czas masz skupiony na pośladach. Pozycja jest taka... najbardziej odprostowana i pasywna z tych trzech. Na torze nie próbowałem. Na CBR600F najbardziej chyba uniwersalna: po mieście, jak już wyżej pisałem - fajnie, aczkolwiek trochę gorzej niż na hornetce, na dystansie ogólnie dobrze, bo też masa kierowcy jakoś inaczej się rozkłada na punkty podparcia i nie bolą poślady po dłuższej jeździe. Dobrze jest się doposażyć o stompgripy, bo siedzisko jest nieco pochylone ku przodowi i jest tendencja do zsuwania się ku zbiornikowi na nierównościach lub przy hamowaniu. Poprawianie się co chwilę jest wkurzające, dlatego trzeba mocniej ściskać kolanami zbiornik, żeby mieć porządną stabilną pozycję. Na torze, OK, jednak (przynajmniej przy moim wzroście), dobrze byłoby mieć możliwość trochę mocniejszego cofnięcia tyłka. I trzeba się przygotować psychicznie do tego, że już w pierwszym średnio ciasnym zakręcie zaczniesz piłować podnóżkami o asfalt. Nie wiadomo po co honda montuje tak długie bolce w tych podnóżkach. Po dwóch szkoleniowych wizytach na torze, bolce przestały istnieć. Jeden się starł do zera, drugi wyłamał się z podnóżka. Ale też tym samym skończył się problem z haczeniem. Same się przystosowały :)
A RR, po mieście... da się jak trzeba, na dystansie... da się jak trzeba, aczkolwiek zdecydowanie lepiej niż po mieście. A na torze - super!
Awatar użytkownika
Rookie
 
Posty: 46
Rejestracja: 09 sty 2017, 15:50
Lokalizacja: Szczecin
Sprzęt: PC41 / PC40

Re: Porównanie: CBR600F (PC41) vs CBR600RR (PC40)

Postautor: Daro_1973 dodano: 05 gru 2017, 00:39

Nie mam doświadczenia z RR ale F opisany dokładnie.
Na minus jeszcze w F-ce ten widok w lusterkach. w F4 widać dużo więcej.
Awatar użytkownika
Daro_1973
 
Posty: 27
Rejestracja: 30 lip 2016, 06:16
Sprzęt: PC 41


Wróć do Pogaduchy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości